Rejs wycieczkowe: luksus za bezcen? podróżcy oszczędzają na podatkach!
Wyobraź sobie luksusowy rejs po Morzu Śródziemnym, egzotyczne krajobrazy i niekończące się atrakcje. Brzmi jak spełnienie marzeń, prawda? Okazuje się jednak, że dla pasażerów rejsów kryzysowe są nie tylko ceny paliw. Nowe badania ujawniają zaskakującą prawdę: rejsy są znacznie tańsze niż pobyt w hotelu – i to dzięki sprytnemu obejściu prawa podatkowego.
Nierówna konkurencja: rejs kontra hotel
Raport organizacji Transport & Environment (T&E) rzuca światło na zaskakującą dysproporcję. Przeciętna noc na statku wycieczkowym w Europie jest średnio o 40% tańsza (po uwzględnieniu podatków) niż noc w hotelu. Jak to możliwe? Sprawa jest prosta: zgodnie z prawem europejskim, statek jest traktowany jako środek transportu, a nie hotel. To pozwala armatorom unikać podatku VAT oraz innych opłat, które obciążają sektor hotelarski.
Weźmy przykład Francji. Podatki od pokoju hotelowego pochłaniają aż 24% jego ceny, podczas gdy dla pasażera rejsowego ta kwota spada do zaledwie 9%. Ta sztuczka pozwala firmom rejsowym oferować kuszące ceny, ale jednocześnie stwarza nierówną konkurencję dla hoteli i generuje poważne problemy dla lokalnych społeczności.
T&E argumentuje, że takie podejście jest przestarzałe. Współczesne statki wycieczkowe przypominają bardziej pływające hotele niż środki transportu. Pasażerowie rzadko opuszczają statek, a porty stają się jedynie krótkimi przystankami w trakcie wakacyjnego relaksu. Zamiast tego, powinny być opodatkowane na podobnym poziomie jak hotele, co pozwoliłoby na zrekompensowanie szkód wyrządzanych środowisku i złagodzenie napięć z mieszkańcami, którzy coraz częściej czują się przytłoczeni masowym turystyką.
Koszty ignorowane przez system podatkowy sięgają setek milionów euro rocznie. T&E szacuje, że w samej Francji, Hiszpanii i Włoszech, emisje z rejsów wycieczkowych w 2025 roku kosztują od 550 do 930 milionów euro. Porównajmy to z podatkami płaconymi do portów, które stanowią zaledwie 6% wartości wynajmu pokoi hotelowych.
Dodatkowo, ślad węglowy turysty rejsowego jest 2-4 razy większy niż turysty podróżującego samolotem lub pociągiem i zatrzymującego się w hotelu – wynika z danych International Council on Clean Transportation. Liczby mówią same za siebie.

Inne kraje, inne rozwiązania
Niektóre europejskie destynacje podążają ścieżką sprawiedliwości. Grecja wprowadziła podatek pasażerski w wysokości od 5 do 20 euro, w zależności od portu i pory roku. Amsterdam, Barcelona i Dubrownik rozważają lub wdrożyły system opłat dla statków wycieczkowych, mających na celu ograniczenie zatorów i zanieczyszczenia. Francja, zdaniem T&E, mogłaby nałożyć podatek pasażerski w wysokości 15 euro za postój, co przyniosłoby rocznie 53 miliony euro przychodów. Środki te mogłyby być przeznaczone na wsparcie gospodarki, ochronę środowiska i rozwój infrastruktury portowej.
Potrzebne są jednak nie tylko podatki. T&E wzywa europejskie władze do wprowadzenia regulacji, takich jak promowanie alternatywnych, niskoemisyjnych paliw morskich i ograniczenie liczby statków wycieczkowych. To pozwoliłoby na przesunięcie równowagi na rzecz bardziej zrównoważonego turystyki i dałoby lokalnym władzom narzędzia do zarządzania skutkami masowego napływu turystów.
Wraz z rosnącą popularnością rejsów wycieczkowych w Europie, pojawia się pytanie, czy decydenci będą kontynuować wspieranie tej branży kosztem środowiska i lokalnych społeczności, czy podejmą kroki, by zapewnić jej sprawiedliwy wkład w budżet państwa. Przyszłość zależy od tego, czy potrafimy połączyć luksus z odpowiedzialnością.